Ożenna

Zapoznaj się z legendą


Czas marszu: 3 godz.
Odległość: 10 km
Poziom trudności: średnio trudny


Ważne linki:
  Mapa szlaków turystycznych




Ożenna - brzmi ciekawie. Jak wiele nazw w Beskidzie Niskim swe pochodzenie zawdzięcza otoczeniu. Ta wywodzi się od rosnących tu zapewne kiedyś w obfitości krzaków jeżyn. Kiedyś, bo osada swe początki ma w XVI wieku, a kolejne stulecia rolniczego wykorzystania okolicy wytrzebiły jeżynę stanowiącą przysmak kóz.
Zwierzęta - nie tylko kozy - stanowiły podstawę życia tutejszych Łemków, a wędrując przez dzisiejszą wioskę trudno sobie wyobrazić, że jeszcze przed II wojną światową była to ludna wieś licząca sobie 360 osób, które w dobie powojennych zawirowań w większości trafiły na Ukrainę. Wcześniej wielka historia oszczędzała Ożenną.


Gdy już wypleniono bandy beskidników napadających na wędrujące tutejszym szlakiem karawany, a przy ich braku na przygraniczne miejscowości, wojny omijały tutejszych górali. Co prawda znajdziemy tu kilka cmentarzy z czasów I wojny światowej, ale zbrojne działania oszczędziły zabudowania i mieszkańców tej zagubionej w Beskidzie wioski. Podobnie, jak działający tu w drugiej połowie XVIII wieku Konfederaci barscy, a co za tym idzie również oddziały rosyjskie, choć zapewne nie odbyło się bez konfiskat z jednej i drugiej strony. W szczytowym okresie działań na stokach Czeremchy, w widłach potoku Ryjak obozowało ponad tysiąc konfederatów pod dowództwem Kazimierza Pułaskiego.


Ożenną omijały także zawirowania religijne, które targały kościołem wschodnim. Wierni należeli do parafii w sąsiednim Grabiu, choć mieli swą filialną cerkiew pod wezwaniem św. Bazylego Wielkiego. Wzniesiona w 1867 roku przetrwała do 1953 roku. Dziś pozostały po niej ślady cerkwiska i przycerkiewny cmentarz z kilkoma nagrobkami z dawnych lat.

Powojenny porządek dotarł do Ożennej wraz z nową władzą. Tu nie było nic, co mogłoby przyciągać nowych mieszkańców, a i ci, którzy w ramach wysiedleń trafili na ziemie zachodnie nie chcieli wracać do nędzy swych przodków. Teren przejęło państwo, a okoliczne ziemie zagospodarował Państwowe Gospodarstwo Rolne, które postawiło na gospodarkę hodowlaną. By zapewnić siłę roboczą powstał tu oddział zakładu karnego, którego pensjonariusze z lekkim wyrokami zajmowali się oporządzaniem bydła i pracami polowymi. Sytuacja wioski zmieniła się wraz z dolarową rzeką i czasami Gierka. Wyburzono ostatnie połemkowskie zabudowania, wybudowano nowe stajnie, a przede wszystkim w wiosce pojawiły się bloki mieszkalne, w którym zamieszkali pracownicy PGR. Nowa rzeczywistość i realia ekonomiczne spowodowały upadek starego porządku, a wraz z nim upadła i Ożenna. Dziś sprawia wrażenie na wpół wymarłej osady i choć według danych statystycznych powinno tu mieszkać prawie stu mieszkańców, to wydaje się, że znajdziemy ich raczej w którymś z europejskich miast, niż w zaniedbanych zabudowaniach dawnego PGR-u. Prywatny właściciel, który dziś wypasa swe bydło na zadbanych, wykoszonych zboczach nad Ożenną, nie jest w stanie zapewnić bytu młodym, którzy mogliby tchnąć nowe życie w tę nadgraniczną wioskę. Jej piękne położenie dostrzegają ci, którzy widzą je w rzeczach małych.


Droga, którą wędrujemy rozpoczyna się na skrzyżowaniu szlaków w Ożennej i prowadzi w kierunku tutejszych cmentarzy i zabudowań dawnego PGR. Ślady po cerkwi i kilka kamiennych nagrobków z trzyramiennymi krzyżami, to pozostałości po dawnych mieszkańcach wioski. Obok powojenny cmentarz zaprojektowany przez Dusana Jurkovica składający się z dwóch kwater osobno dla żołnierzy armii austriackiej i rosyjskiej. Otoczone murem, ładnie utrzymane, dobrze świadczą o nas, jako o narodzie.
Zielony szlak, którym idziemy prowadzi przez rzeczkę Ryjak, którą chwilę wcześniej zasilił swymi wodami potok Ożenna.


Kładki brak, jesteśmy więc zmuszeni zmoczyć stopy w krystalicznej wodzie, by przejść na zbocze pod Czeremchą.
Z każdym krokiem rozpościera się rozleglejszy widok na beskidzkie wzgórza i stada krów wędrujące samodzielnie do wodopojów. Ścieżka edukacyjna wiedzie nas na granicę polsko-słowacką, gdzie oczekuje czerwony szlak graniczny i tablica upamiętniająca miejsce, gdzie znajdował się obóz konfederatów. To kolejny odcinek nadgraniczny, którym dane nam jest maszerować. Jest pusto, samotniczo i zielono - tak, jak lubimy. U jego kresu wychodzimy na przejście graniczne witani zdziwionym spojrzeniem człowieka w zieleni, by asfaltową drogą zawrócić do Ożennej. W pobliżu wioski odwiedzamy jeszcze cmentarz wojenny nr 4, leżący formalnie w Grabiu, mijamy Ośrodek Edukacji Ekologicznej i w ten sposób zamykamy krąg nad Ożenną.

Dla tych, których cieszą piesze wędrówki, szmer strumyków, brzęczenie owadów i historia wykuta w kamieniu przydomowych krzyży wyprawa do nadgranicznej Ożennej spełni oczekiwania.

Polecamy

Copyright: D&W Salamon. Cieszyna 2016