W zimowej scenerii na Diabli Kamień

Zapoznaj się z legendą


Czas marszu: 2 godz.
Odległość: 6 km
Poziom trudności: łatwy


Ważne linki:
  Mapa szlaków turystycznych




Beskidy zimową porą? Dlaczego nie. Magurski Park Narodowy - ależ tak. Dawno, dawno temu ... Tak zaczynają się wszystkie porządne baśnie, które z reguły także dobrze się kończą. Jednym z wyjątków jest ta z czasów dziecięcych traktująca o mężnym kotku, chytrym lisie i łatwowiernym kogutku, który ostatecznie skończył jako łup tego drugiego. Ale nie w naszej opowieści - tu kogut odegrał kluczową rolę w walce z podstępnymi diabłami prześladującymi mieszkańców Cieklina, Folusza i okolic. Gdy ci w ramach samoobrony postanowili wybudować kościół na którym miały zawisnąć odstraszające piekielników dzwony, diabelska brać postanowiła zbombardować, albo raczej ukamienować nowo wybudowany ciekliński kościół.


W tenże sposób doszło do realizacji szatańskiego projektu, w ramach którego najsilniejszy z czartów podjął wielki kamień i ruszył z nim na Cieklin. Z geografii wynika, że niósł go skądś z południa, z Karpat, a wędrował jedynie nocą, gdyż w czasach o których opowiada legenda diabły bały się blasku dnia, a pianie koguta zwiastujące świt pozbawiało ich mocy. Gdy cel był już widoczny na horyzoncie na scenie naszej baśni pojawił się odważny szewc z Folusza [jak wiadomo, szewcy są w baśniach bardzo odważni], posiadacz koguta, który spał sobie wówczas w najlepsze [kogut oczywiście], ale potraktowany brutalnie szewskim szydłem wydał z siebie donośne pienia, których echo poniosło się nocą doliną Kłopotnicy.


Skołowany i przerażony diabeł porzucił wówczas kamień, który spoczął na zboczu nad Foluszem i dziś stanowi atrakcję turystyczną dla takich jak my.

Diabli Kamień - piękny przykład piaskowych wychodni skalnych - znajduje się na ścieżce przyrodniczej rozpoczynającej się w Foluszu na rozdrożu szlaków koło ośrodka DPS. Pierwszy jej fragment biegnie drogą asfaltową na wschód aż do wrót do Parku Narodowego, gdzie wchodzimy w las, by zielonym szlakiem wspinać się na zbocze Góry Kamiennej.
Zimowa szata lasu, przejmująca cisza i tylko nasza dwójka, choć dziesiątki tropów na śniegu świadczą o tym, że nie jesteśmy tu sami. Tak docieramy do Wodospadu Magurskiego. Nazwa może ma swoje uzasadnienie w sezonie letnim po obfitych opadach, kiedy to na ten skalny próg trafia spływająca ze zbocza woda, ale zimą woda sączy się leniwie.


Wsłuchujemy się chwile w jej ciurkanie, próbujemy skorzystać z umieszczonej tu pieczęci [zamarzła], a następnie kontynuujemy marsz na zachód do diabelskiej zguby. I oto jest. Diabli Kamień, ten wypolerowany przez matkę naturę stos kamieni z którego wyrastają okazałe jodły w promieniach słońca prezentuje się bardzo okazale i wart jest tej odrobiny trudu, którą musieliśmy włożyć, by tu dotrzeć. Cieszymy się tym cudem przyrody, spożywamy terenowe śniadanie i schodzimy w kierunku rzeki Kłopotnicy. Drewniane i kamienne schodki zabezpieczone poręczami sprowadzają nas nad jej brzeg i do asfaltowej drogi, którą nieśpiesznie wracamy na punkt startu.


Folusz jako rozdroże szlaków jest ważnym punktem na mapie turystycznej - nie tylko naszej. Wyruszaliśmy stąd wielokrotnie o każdej porze roku, by cieszyć się tym zakątkiem Beskidów, którym ciągle jeszcze włada przyroda, a człowiek jest tylko gościem. I niech tak pozostanie.

Zapraszamy.

Copyright: D&W Salamon. Cieszyna 2016